Cała oryginalna treść jest tworzona po ukraińsku. Nie wszystkie treści zostały jeszcze przetłumaczone. Niektóre posty mogą być dostępne tylko po ukraińsku.Dowiedz się więcej

Czy druk 3D jest prosty?

Okładka posta: Czy druk 3D jest prosty?
Ta treść została automatycznie przetłumaczona z ukraińskiego.
Początek: radość i pierwsze kroki
Początkowo było radośnie, ponieważ mój bambulab mini tworzył magię (całe zachwycenie drukarką opisałam w poprzednim poście). Druk z PLA szedł jak należy: produkty były jakościowe prawie za pierwszym razem. To sprawiło, że pomyślałam, że drukowanie to prosta sprawa. Słuchając rad doświadczonych drukarzy, przeszłam na PETG i długo się z nim męczyłam, ale potem, kalibrując wszystko jak należy, znowu przyszła radość. Patrzysz na gotowy produkt i czujesz dumę, ponieważ odpowiednio ustawiając jakość i prędkość, stajesz się bardziej efektywny, a więc wydobywasz więcej rus... nie, nie, nie, post nie o tym!
A jeszcze fajnie jest drukować coś dla siebie.
Цезар трохи не в фокусі
Цезар трохи не в фокусі
Kto to jest ten wasz retrakt?
Techniczne aspekty były dla mnie trudne, cały czas zapominałam terminologię, myliłam, który parametr za co odpowiada. Rozwiązaniem tego problemu było naśladowanie innych lub eksperymentowanie i przetwarzanie mnóstwa plastiku. Ku mojemu zdziwieniu, po 900+ godzinach druku na mini (a jeszcze trochę na A1) zrobiłam, nie rozumiejąc, co w ogóle robię, 24 kg jakościowych (według kuratorów) produktów. Może więc drukowanie to jednak prosta sprawa? Po prostu drukujesz, aż stanie się ładnie i mocno. Wydaje się, że wszystko jest proste, ale...
мости це взагалі непросто
мости це взагалі непросто
Wszystko dobrze, dopóki działa
Ucieszywszy się, że tak świetnie drukuję, z pomocą społeczności kupiłam bambulab A1. Jednak problemy zaczęły się już podczas pierwszego uruchomienia. Ekran przyjechał wadliwy... Po około 8 lub 10 dniach oczekiwania otrzymałam nowy i, ku mojemu zdziwieniu, wymieniłam go samodzielnie.
Na ile zrozumiałam z reddita, wadliwy ekran to powszechny błąd fabryczny. Ale problemy na tym się nie skończyły. Była zła jakość druku, plastik się łuszczył, rozlewał. Problem okazał się leżeć w niewłaściwej pozycji zapięcia na hotendzie, a także, ku mojemu zdziwieniu, ustawienia, które działały świetnie na A1 mini, nie pasowały do A1 (a jakże, więzi rodzinne?).
Był czas, kiedy obie drukarki świetnie drukowały i osiągnęłam maksymalną dla siebie efektywność (24 kg druku w ciągu 3 miesięcy). Ale wszystko dobrze, dopóki działa.
Mini zaczął się psuć. Na radę podkręciłam śruby (nie zapominajcie podkręcać tych łobuzów) i stało się lepiej.
Jednak z czasem A1 mini zaczął przerywać filament w trakcie druku (jakie przykre samobójstwo). Oczywiście, podążając za radą z reddita, wyłączyłam czujnik zaplątania i drukarka zaczęła działać jak należy. Ale... z czasem dysza zaczęła się zatykać (najpierw tak mi się wydawało) i druk nie był przerywany, dysza po prostu kontynuowała pracę bez wydobywania plastiku. Zatkane dysze pomyśleliście? Nie, z dyszą było wszystko w porządku. Sytuacja nie zmieniła się po cold pull czy wymianie dyszy na inną 0,4 lub 0,6.
photo_2025-09-15_16-03-48.jpg
I to trwało kilka dni. Starałam się rozwiązać problem samodzielnie: podkręciłam wszystkie śruby, wyczyściłam ekstruder, dyszę i coś tam jeszcze, czego już nie pamiętam, bo byłam ZMĘCZONA szukaniem problemu i robieniem testowego druku raz za razem. Rady kolegów z warsztatu nie pomagały, to było jak w serialu Dr. House, ale zamiast pacjenta, drukarka. A mój ukochany powiedział: "przyjadę z służby i wyrzucę to na śmietnik, bo cię to smuci"
як я це собі уявляю
як я це собі уявляю
Jednak tak impulsywnie, jak go kupiłam, tak impulsywnie go sprzedałam, chociaż kochałam tę drukarkę (kupujący jest świadomy jej problemów).
Czy kupię nową drukarkę? Chciałabym, ale strach przed nieznaną dla mnie awarią mnie przeraża. Drukowanie to prosta sprawa. Naprawa drukarki to pierdolony koszmar.
Czy to się opłaca?
Pomimo mojego zachwytu, a potem goryczy i frustracji, kochałam A1 mini. To wciąż świetna drukarka, która wydrukowała wiele fajnych rzeczy dla ZSU. Ale czy znowu bym ją polecała? Kto wie. Czy istnieje tak wydajna i tania drukarka? Kto wie. Jeszcze tyle trzeba się dowiedzieć i spróbować.
Druk 3D to fascynujące, wspaniałe, nieekologiczne... khem-khem, zapomnijmy o tym. Naszym głównym zadaniem tutaj i teraz jest pomoc wojsku. I wydaje się, że A1 mini całkiem dobrze sobie poradził.

Ten post nie ma jeszcze żadnych dodatków od autora.

Moje pierwsze kroki (kulawienie) w druku 3D
30 cze 20:05

Moje pierwsze kroki (kulawienie) w druku 3D

Циклоп у пластиковому світі
Циклоп у пластиковому світі@yukarichi