Ta treść została automatycznie przetłumaczona z ukraińskiego.
Nawet osoba, która nigdy nie korzystała z 4chana, mogła spotkać tajemnicze wzmianki o Rule 34, Rule 63 lub frazie „to jedno z zasad Internetu”. Dzięki numeracji łatwo wyobrazić sobie, że gdzieś istnieje oficjalny kodeks sieci: Rule 1, Rule 2, Rule 3 — i tak dalej aż do jakiegoś ostatniego punktu.
W rzeczywistości Rules of the Internet, czyli „Zasady Internetu”, nigdy nie były prawdziwymi zasadami. To zbiorowy internetowy mem i swoisty folklorystyczny „kodeks” wczesnej kultury sieciowej, uformowany wokół anonimowych forów, czatów IRC, 4chana i środowiska Anonymous w połowie lat 2000.
Do listy trafiało wszystko: obserwacje dotyczące zachowań ludzi w sieci, rady dla nowicjuszy, lokalne żarty, memy, prowokacje i odniesienia do popkultury. Część punktów wzajemnie się wykluczała, a ich numeracja ciągle się zmieniała.
Dlatego nie istnieje jeden kanoniczny zbiór Rules of the Internet — i wydaje się, że nigdy nie istniał.
Czym są Rules of the Internet
Najłatwiej postrzegać „Zasady Internetu” jako parodyjną konstytucję kultury internetowej lat 2000.
Niektóre „zasady” opisywały rzeczywiste zasady komunikacji w sieci: nie kłóć się z trollem, nie rób głośnych stwierdzeń bez dowodów, najpierw zapoznaj się z kulturą społeczności, a dopiero potem aktywnie pisz.
Inne były wewnętrznymi żartami 4chana, zrozumiałymi głównie dla stałych bywalców strony. Jeszcze część była celowo absurdalna, wulgarna lub sprzeczna z sąsiednim punktem.
Dlatego Rules of the Internet działały jednocześnie jako zbiór memów, żartobliwa instrukcja dla nowicjuszy i portret pewnej subkultury online. W retrospektywie VICE o historii Rules of the Internet opisują je jako mieszankę wewnętrznych żartów, odniesień i od czasu do czasu naprawdę przydatnych rad — bez jednego autora i stabilnej redakcji.
Internet miał zasady na długo przed Rules of the Internet
Idea, że w sieci istnieją własne normy zachowania, jest znacznie starsza niż 4chan.
Już w wczesnym Internecie ukształtowało się pojęcie netiquette — etykieta internetowa. W październiku 1995 roku opublikowano RFC 1855 Netiquette Guidelines — zestaw zaleceń dla poczty elektronicznej, grup dyskusyjnych i innych ówczesnych usług sieciowych.
Wśród rad były całkiem znajome i współczesnemu użytkownikowi rzeczy: pamiętać, że po drugiej stronie ekranu jest człowiek, ostrożnie podchodzić do sarkazmu, nie wysyłać dużych ilości niechcianych informacji i nie angażować się w flame wars — agresywne spory online.
Szczególnie interesująca jest rekomendacja, aby najpierw przez pewien czas czytać nową grupę i poznawać jej kulturę, a dopiero potem coś publikować. RFC 1855 nawet radził, aby poczekać jeden lub dwa miesiące, zanim aktywnie dołączy się do nieznanej grupy.
Z czasem bardzo podobna zasada w znacznie mniej formalnej formie pojawiła się w internetowym slangu jako lurk moar — mniej więcej „jeszcze trochę posiedź w milczeniu i obserwuj”.
Rules of the Internet można w pewnym sensie uznać za nieformalną i parodystyczną odpowiedź nowej subkultury internetowej na starą netykietę. Zamiast poważnego podręcznika — chaotyczna lista, napisana językiem memów.
Skąd wzięły się „Zasady Internetu”
Ustalenie konkretnego momentu ich narodzin jest trudne. I nie jest to zaskakujące w kulturze zbudowanej wokół anonimowych użytkowników, tymczasowych postów i czatów IRC.
Najlepiej udokumentowana historia prowadzi do związanych z Anonymous kanałów IRC pod koniec 2006 roku. Tam omawiano pomysł stworzenia zestawu zasad dla społeczności. Z czasem odpowiednia strona pojawiła się na Encyclopedia Dramatica — satyrycznej wiki, która dokumentowała memy, konflikty i różne przejawy ówczesnej kultury internetowej.
Według chronologii zebranej przez Know Your Meme w materiale o Rules of the Internet, strona Encyclopedia Dramatica została zarchiwizowana 10 stycznia 2007 roku. W tym momencie zawierała faktycznie 18 zasad, chociaż tekst już wspominał o istnieniu 48.
Następna ważna data to 15 lutego 2007 roku, kiedy zestaw 50 zasad opublikowano na tablicy tekstowej 4chana. To właśnie około 2006–2007 roku można uznać za okres, kiedy Rules of the Internet uformowały się w osobny rozpoznawalny mem.
Co ma wspólnego 4chan
4chan był idealnym środowiskiem do powstania takiej listy.
Stronę założył Christopher Poole, znany pod pseudonimem moot, a oficjalną datą jej otwarcia uznaje się 1 października 2003 roku. Jak wyjaśnia sam 4chan w swoim FAQ, strona została stworzona pod wpływem japońskiego imageboardu Futaba Channel i od początku nie wymagała od użytkowników rejestracji.
Jedną z głównych cech 4chana była anonimowość. Jeśli użytkownik pozostawiał pole imienia puste, wiadomość publikowana była jako Anonymous.
Co więcej, na samym 4chan to słowo stopniowo przekształciło się w coś znacznie więcej niż techniczny podpis. Użytkownicy zaczęli żartować, jakby wszyscy Anonymous byli jedną wielką zbiorową osobowością. Nawet współczesne FAQ strony półżartem wyjaśnia, że Anonymous to nie jedna osoba, lecz zbiorowa całość 4chana.
Stąd wzięły się znane formuły mówiące, że „my jesteśmy Anonymous” lub że „Anonymous to legion”, które pojawiały się w różnych edycjach Rules of the Internet.
Już później imię Anonymous zaczęło kojarzyć się z zdecentralizowanym ruchem aktywistycznym i hakerskim, szczególnie po kampanii Project Chanology przeciwko Kościołowi scjentologicznemu w 2008 roku.
To znaczy, że Rules of the Internet pochodzą z wcześniejszego etapu historii Anonymous — kiedy to przede wszystkim był zbiorowy obraz anonimowych mieszkańców imageboardów.
Kto stworzył Rules of the Internet
Nie znamy konkretnego autora.
I to prawdopodobnie jedna z najbardziej charakterystycznych cech tego memu.
Rules of the Internet nie przypominają tekstu, który jedna osoba usiadła i kolejno napisała od Rule 1 do Rule 50. Raczej był to zbiorowy zbiór, do którego trafiały żarty i wypowiedzi, które już krążyły w różnych społecznościach.
Ktoś dodawał nowy punkt. Ktoś zmieniał jego sformułowanie. Inna wersja listy przestawiała numery. Oddzielny popularny mem mógł po prostu zostać wstawiony i ogłoszony kolejnym „regułą”.
Dlatego poprawniej jest powiedzieć, że Rules of the Internet powstały w środowisku Anonymous, IRC i 4chana, a nie zostały stworzone przez konkretną osobę czy formalną organizację.
Kolorowa natura wyjaśnia również, dlaczego dzisiaj niemożliwe jest znalezienie jednej bezsprzecznie „oryginalnej” wersji listy.
Dlaczego nie ma jednego listy Zasad Internetu
Po pojawieniu się pierwszych wersji zasady zaczęły się rozmnażać praktycznie bez kontroli.
W grudniu 2007 roku pojawiła się nawet oddzielna strona w stylu wiki do zbierania Rules of the Internet. Według archiwalnych danych, które przytacza Know Your Meme, w październiku 2008 roku było tam już około 180 zasad, a do 2012 roku numeracja sięgała 900.
Równolegle własne wersje listy istniały na Encyclopedia Dramatica, Urban Dictionary i innych stronach.
Dlatego większość numerów nie oznacza nic stabilnego. Rule 47 w jednej liście może nie zgadzać się z Rule 47 w innej. Część punktów znikała, inne były przesuwane, a nowi użytkownicy po prostu dopisywali własne.
Jednak kilka numerów okazało się na tyle udanych, że stały się samodzielnymi memami. Przede wszystkim to Rule 34 i Rule 63.
Rules 1 i 2: dlaczego nie można mówić o /b/
/b/ — jedna z najstarszych tablic 4chana, poświęcona losowemu contentowi. To właśnie ona kiedyś stała się jednym z centrów memowej i trollingowej kultury strony.
W najsłynniejszej wersji Rules of the Internet pierwsze dwa punkty właściwie powtarzają jedną myśl: nie mówić o /b/.
To oczywiste odniesienie do Fight Club, gdzie pierwsze i drugie zasady Klubu Walki również zabraniają mówić o nim. To połączenie, jak i wiele innych popkulturowych odniesień w wczesnej liście, wspomina VICE w swojej historii Rules of the Internet.
Jednak żart dobrze wpisywał się również w rzeczywistą kulturę wczesnego 4chana. Zamknięte społeczności internetowe często nie lubiły napływu nowicjuszy, którzy nie znali lokalnych memów, norm i manier komunikacji.
Dlatego „nie mów o /b/” było jednocześnie cytatem filmowym i żartem o półzamkniętym charakterze subkultury.
Lurk moar: najpierw obserwuj, potem pisz
Jedną z zasad, którą naprawdę można zastosować poza 4chan, stało się lurk moar.
Lurker w internetowym slangu — osoba, która czyta forum lub społeczność, ale sama prawie nic nie publikuje. Odpowiednio, lurk more, celowo zniekształcone jako lurk moar, oznaczało mniej więcej: „jeszcze trochę posiedź w milczeniu i dowiedz się, jak to wszystko działa”.
Tak mogli odpowiadać nowicjuszom, którzy zadawali oczywiste dla społeczności pytania, nie rozumieli lokalnych memów lub naruszali niepisane normy.
Ironia polega na tym, że za szorstką memową formą kryła się bardzo stara rada z etykiety internetowej. Jak już wspomnieliśmy, RFC 1855 w 1995 roku zalecało najpierw przez pewien czas czytać nową grupę, a dopiero potem publikować własne wiadomości.
Zmieniły się platformy i język, ale zasada pozostała praktycznie ta sama.
Rule 34 jest starsze niż sama lista
Najbardziej znanym „Regułą Internetu” bez wątpienia stało się Rule 34. Jego sens polega na żartobliwym stwierdzeniu, że jeśli coś istnieje, w Internecie znajdzie się jego pornograficzna interpretacja.
I tu historia staje się szczególnie interesująca: Rule 34, najprawdopodobniej, nie zostało wymyślone przez autorów ogólnej listy Rules of the Internet.
Pochodzenie frazy wiąże się z artystą Peterem Morley-Souterem (Peter Morley-Souter, TangoStari), który w 2003 roku stworzył webkomiks z napisem Rule #34 po tym, jak natknął się w sieci na seksualizowaną parodię Calvin and Hobbes. Szczegółowo wczesną historię tego wyrażenia śledzi Know Your Meme w materiale o pochodzeniu Rule 34.
To oznacza, że Rule 34 istniało jeszcze przed tym, jak w latach 2006–2007 zaczęły się formować najsłynniejsze listy Rules of the Internet.
Ten przypadek dobrze pokazuje, jak działał cały projekt: „Zasady Internetu” niekoniecznie tworzyły memy — zbierały, numerowały i reinterpretowały to, co już żyło w sieci.
Z czasem obok osiedli się Rule 35 z przybliżonym znaczeniem: jeśli takiego contentu jeszcze nie ma, w końcu go stworzą.
Rule 34 ostatecznie stało się na tyle znane, że dziś istnieje niemal niezależnie od Rules of the Internet. Osoba może znać „34. zasadę” i nawet nie podejrzewać, że kiedyś była ona częścią znacznie większej listy.
Czym jest Rule 63
Innym znanym potomkiem listy stało się Rule 63.
W klasycznym znaczeniu stwierdza, że dla fikcyjnej postaci istnieje wersja innej płci. W kulturze fanowskiej Rule 63 stopniowo przekształciło się w wygodne określenie dla gender swap lub genderbend — alternatywnych wersji postaci w fanarcie, cosplayu i innych pracach fanowskich.
W przeciwieństwie do Rule 34, wczesnych dowodów na istnienie Rule 63 przed ogólną listą nie ma. Chronologia Rule 63 na Know Your Meme odnosi jego pojawienie się do rozszerzonej wersji Rules of the Internet około lata 2007 roku; 8 sierpnia tego samego roku osobne definicja Rule 63 pojawiła się w Urban Dictionary.
To znaczy, że Rule 34 i Rule 63 mają nieco różne pochodzenie: Rule 34 istniało wcześniej i zostało włączone do ogólnej listy, podczas gdy Rule 63, wydaje się, powstało już podczas jego rozszerzenia.
„Pics or it didn't happen” i inne zasady, które przetrwały listę
Kolejną zasadą, która dobrze przyjęła się poza 4chan, jest pics or it didn't happen: jeśli opowiadasz w Internecie niesamowitą historię, pokaż zdjęcie lub inny dowód.
W niektórych znanych wersjach Rules of the Internet ta fraza została przypisana numerowi 32.
Dziś samo sformułowanie może brzmieć nieco staroświecko, ale jego logika nigdzie nie zniknęła. Zrzuty ekranu, filmy, linki do źródła — wymaganie „pokaż dowody” stało się jeszcze bardziej widoczne w erze mediów społecznościowych.
Podobnie przetrwała konkretna lista i rada nie karmić trolli. Istniała w kulturze internetowej niezależnie od Rules of the Internet, ale dobrze odpowiadała ich logice: aktywna emocjonalna reakcja często daje prowokatorowi dokładnie to, czego pragnie.
To właśnie takie uniwersalne obserwacje okazały się trwalsze niż setki lokalnych żartów.
Dlaczego stare Rules of the Internet mogą dziś szokować
Pełne wersje list 2000-owych źle się starzeją.
Jest w nich wiele seksualizowanych żartów, wulgarnego języka, seksistowskich stwierdzeń, obraźliwych i prowokacyjnych, opartych na ówczesnej kulturze trollingu. Niektóre punkty dziś wyglądają nie tyle dowcipnie, co po prostu nieprzyjemnie.
To ważne, aby nie oddzielać tego od kontekstu.
Rules of the Internet narodziły się nie jako ogólny kodeks etyczny wszystkich użytkowników sieci, ale wewnątrz konkretnej subkultury anonimowych imageboardów, gdzie zdolność do szokowania rozmówcy i wywoływania silnej reakcji często była częścią humoru.
Dlatego listę warto czytać raczej jako dokument historyczny. Pokazuje nie to, jakim miał być Internet, ale to, jak widziała go jedna wpływowa subkultura online z połowy lat 2000.
Dlaczego „Zasady Internetu” są ważne dla historii sieci
Dziś Rules of the Internet nie odgrywają już tej roli, jaką miały w czasach forów i imageboardów. Znaczna część listy przekształciła się w zbiór niezrozumiałych bez kontekstu żartów, a współcześni użytkownicy TikToka, Instagrama czy Discorda mogą w ogóle nigdy nie słyszeć o jej istnieniu.
Jednak niektóre fragmenty pozostały.
Rule 34 i Rule 63 stały się samodzielnymi pojęciami. Lurk moar przetrwało stare fora jako zasada, aby najpierw poznać kulturę nowej społeczności. „Nie karm trolli” wciąż jest aktualne w mediach społecznościowych. A wymaganie pokazania dowodów zyskało nowe znaczenie w erze wirusowych fake newsów.
Sam lista przy tym przekształciła się w swoistą kapsułę czasu. Zachowała Internet epoki, kiedy memy rzadko były tworzone przez marki lub specjalnie uruchamiane w celu osiągnięcia zasięgów, a mogły powstać z jednego anonimowego posta, przeskoczyć na inne forum, zmienić sformułowanie, otrzymać przypadkowy numer — i po kilku latach stać się częścią globalnej kultury cyfrowej.
Prawdopodobnie dlatego brak „właściwej” wersji Rules of the Internet tak dobrze odpowiada ich istocie. Nie ma jednego autora, ostatecznej listy ani stabilnej numeracji. Użytkownicy nieskończoność dopisywali i przepisywali je — to znaczy „Zasady Internetu” zachowywały się dokładnie tak chaotycznie, jak Internet, który próbowały opisać.
Podoba ci się?Zareaguj
🧵
Ten post nie ma jeszcze żadnych dodatków od autora.